Witajcie
kochani!
W
tym miesiącu podsumowanie czytelnicze pojawiło się z lekkim opóźnieniem, a to
za sprawą nie tylko świąt Wielkanocnych (które w całości poświęciłam rodzinie),
ale także… jelitówce, która wyssała ze mnie całą energię. Dopiero dzisiaj
znalazłam chwilę na przygotowanie tego postu, chociaż myślałam, że nie dam
rady, bo… miałam bliskie spotkanie z roletą (a konkretniej mój nos, spadła mi ona
przy otwieraniu okna w pokoju brata, gdzie przechowuję połowę moich książek…) i
nadal trochę mnie twarz pobolewa. Mam nadzieję, że skończy się tylko na bólu.
Tak, brawo ja. Ostatnio jak otwierałam to samo okno, niestety ucierpiał nie
tylko nos, ale i okulary, które musiałam zanieść do optyka na prostowanie… Więc
chyba dzisiaj trochę mi się poszczęściło. Jestem ciekawa co musi się stać,
żebym w końcu zapamiętała, by nie otwierać jego górnej części…