Piszę dzisiaj do Was zainspirowana i za
‘namową’ Jusssi ze strony Zapachy książki. Niedawno
u siebie na blogu poruszyła temat zatytułowany Najlepsza książka jakąkolwiek czytałaś*. Nie powiem, zaintrygowało
mnie to i zostawiłam u niej strasznie dużo długich komentarzy. Jak można było
przewidywać nie skończyło się na jednym, dwóch, czy trzech tytułach, a
kilkunastu. Co mnie ucieszyło Jusssi przyznała, że sama o połowie nie słyszała i (wydaje mi się, że z chęcią)
dopisała je do swojej listy książek, które chce przeczytać. Było to miłe, a
jeszcze milsze i pomysłowe, okazała się propozycja jej. Nie powiem, dała mi ona do myślenia. A o co chodzi? Dzięki jej kreatywnemu myśleniu postanowiłam opublikować taką listę z moimi
najlepszymi książkami, które wywołały we mnie największe spustoszenie (w
pozytywnym tego słowa znaczeniu ;)). Przeglądając listę przeczytanych przeze
mnie książek stwierdziłam, że taką listę mogłabym przekształcić jako cykl „Nieoszlifowane diamenty Dzosefinn”, w
którym jednorazowo będę polecać pięć najlepszych tytułów, jakie miałam
przyjemność do tej pory przeczytać. Oczywiste
jest to, że proponowane przeze mnie książki nie wszystkim mogą/muszą przypaść
do gustu. Ja tylko tworzę takową listę dla takich osób jak Jusssi. Jesteśmy nagminnie zasypywani nowościami wydawniczymi i
czasami po prostu brak czasu lub chęci, a także siły na to, by poszperać w
bibliotece za ‘starszymi’ tytułami, a szczególnie tymi, które zostały
całkowicie ‘zduszone’ w zarodku.
Osoby, które odwiedzają mojego bloga, czy
też śledzą moje poczytania na LubimyCzytać.pl z pewnością mogą domyślać się
jakiego typu książki będę polecać. Przede wszystkim znajdą się na tej liście
książki, które przypadkowo trafiły w moje ręce i poruszyły mną do głębi. Najsmutniejsze
z tego wszystkiego jest to, iż niektóre z tych pozycji naprawdę trudno dostać,
więc jak coś, to najpierw szukajcie ich w bibliotekach, a następnie na różnych
wyprzedażach, antykwariatach i w punktach z tanią książką (jedną z takich
nabyłam 2 lata temu we wakacje, nad morzem, za całe 5 zł! Szkoda, że nie widzieliście mojej miny, prawie się popłakałam
ze szczęścia). Ale powracając do przerwanego wątku. To zestawienie będzie się
pojawiało w różnych odstępach czasowych, ponieważ perełek odkryłam niewiele i
co za tym idzie bardzo dużo jeszcze jest do odkrycia. Dzisiaj przedstawiam Wam
pięć pozycji, których nie przeczytanie jest grzechem (no dobra, żartuję… ;))
I pro forma:

[#1] „Nieoszlifowane
diamenty” jest zestawieniem autorskim Dzosefinn. Celem jego jest
promowanie książek, które moim zdaniem okazały się najlepsze z najlepszych i najbardziej
zapadającymi w pamięć. Są to tytuły przeczytane oraz w pewnym stopniu
zrecenzowane, a aktualnie zapomniane i nie pamiętane. Tak naprawdę jest to
forma promocji moich ulubionych i ukochanych historii, które wzruszają,
wstrząsają i przenikają do głębi. W zestawieniu tym będę podawać 5 tytułów, które polecam. Mam
nadzieję, że znajdziecie wśród nich coś dla siebie.
1. Letnia akademia uczuć 1. Anna i wodorosty – Hanna Kowalewska (Zysk i S-ka, 2007)

-
Przyjacielskie spacery... - roześmiał się. - Czy na tym polega przyjaźń?
~*~
Książkę tę odkryłam przypadkowo w 2008
roku. Wtedy moje życie było dosyć skomplikowane i pamiętam, że w tym roku
otrzymałam swoje pierwsze kieszonkowe. Nie wiedziałam na co przeznaczę tą
drobną sumę. Lubiłam się szwendać tu i tam (po sklepach), aż zaszłam do Empiku
(w Manufakturze). No i Letnia akademia
uczuć 1 mnie wybrała. Oczywiście, byłam trochę zestresowana (pierwsza
kupiona przeze mnie książka), jednakże przekonał mnie do niej język autorki
(oczywiście przed zakupem dumałam nad nią około 30 min.). Zadowolona wróciłam
do domu i postanowiłam zostawić ją sobie na wakacje. Po jej lekturze okazało
się, iż ta decyzja była strzałem w dziesiątkę!
Letnia
akademia uczuć 1 jest o nastolatkach dla nastolatków. Opowiada historię
grupy młodzieży (a konkretniej klasy), która wyjeżdża na wakacje/kolonie do Bułgarii
na dwa tygodnie. I w przeciągu tych dwóch tygodni każdy z nich zaczyna poznawać
siebie na nowo. Z bohaterami ksiązki zaprzyjaźniłam się w przeciągu chwili. Razem
z nimi, jako ich powierniczka, przezywałam jedne z niezapomnianych wakacji. A
do tego ten niesamowity klimat Bułgarii. Ta pozycja wzbudziła we mnie wielką
ochotę wyjazdu do tegoż kraju i zobaczyć na własne oczy te Białe Piaski… Po
prostu mnie ta książka zahipnotyzowała… A gdy wyszła (nawet o tym nie wiedziałam)
kontynuacja, to normalnie byłam w siódmym niebie. Jednakże nie dorównywała
pierwszej części (zabrakło w niej kilku istotnych dla mnie postaci). Niżej (pod
każdym tytułem) znajdziecie dosłownie mini recenzję (z czasów, kiedy jeszcze
nie parałam się takim pisaniem). >>klik<<
2. Buszujący w zbożu –
Jerome David Salinger (Albatros, 2007)
Bohaterem "Buszującego w zbożu"
jest szesnastoletni uczeń, Holden Caulfield, który nie mogąc pogodzić się z
otaczającą go głupotą, podłością, a przede wszystkim zakłamaniem, ucieka z
college`u i przez kilka dni "buszuje" po Nowym Jorku, nim wreszcie
powróci do domu rodzinnego. Historia tych paru dni, którą opowiada swym barwnym
językiem, jest na pierwszy rzut oka przede wszystkim zabawna, jednakże rychło
spostrzegamy, że pod pozorami komizmu ważą się tutaj sprawy bynajmniej nie
błahe
~*~
Jest to kolejna książka, która wzbudziła
we mnie zachwyt. Nie tylko chodzi o kunszt autora, ale także o głęboki przekaz
emocjonalny. Jej lekturę wspominam z dużym rozrzewnieniem i nie mogę się
doczekać, kiedy nadarzy mi się okazja jej zdobycia i przyłączenia do mojej
biblioteczki. Z pewnością koło Buszującego
w zbożu nie powinno się przejść obojętnie. I odsyłam Was do mojej mini
recenzji: >>klik<<
3. Upadki – Anne Provoost (EZOP, 2006)
17-letni Lukas spędza wakacje na południu
Francji w rodzinnym domu matki. Dramatyczne wydarzenia tego upalnego lata na
zawsze odmienią jego życie. Chłopak odkryje mroczną tajemnicę swojego dziadka
sięgającą czasów wojny i będzie musiał się z nią zmierzyć. Jednocześnie
zwiedziony fałszywą przyjaźnią wplącze się w działania grupy młodych
nacjonalistów, prześladujących arabskich imigrantów, i zapłaci za to bardzo
wysoką cenę. Kiedy wreszcie odważy się zerwać z organizacją, ofiarą zemsty
bojówkarzy stanie się jego dziewczyna, młoda Amerykanka, Caitlin. Okaleczona w
sprowokowanym przez bojówkę wypadku, na zawsze będzie musiała porzucić marzenia
o tańcu.
~*~
Upadki Anne Proovost jest właśnie tą
książką, kupioną nad morzem za 5 zł. Ona
również wywołała burzę w mojej duszy. Wniknęłam i przepadłam w wykreowanym
przez autorkę świecie. Świetnie ukazała nie tylko etapy dojrzewania, ale także
poruszyła temat toksycznej przyjaźni. Z pewnością do niej powrócę, a ja odsyłam
Was do króciutkiej recenzji: >>klik<<
4. Odkrycie nieba – Harry
Mulish (W.A.B., 2006)
Holandia, rok 1967. Pewnej mroźnej nocy
Maks genialny astronom, a przy tym ekstrawagancki kobieciarz zabiera
autostopowicza. Jest nim Onno roztargniony filolog, piekielnie inteligentny
mizantrop. Mimo różnic charakteru zostają przyjaciółmi. Szybko okazuje się, że
łączy ich ta sama data poczęcia, a wkrótce także miłość do jednej kobiety
pięknej wiolonczelistki Ady.
Ta powieść to dzieło życia jednego z
najwybitniejszych współczesnych pisarzy holenderskich. Historia przyjaźni dwóch
mężczyzn, których różni dosłownie wszystko. Maks, astronom, hedonista, erotoman
i ekstrawertyk, oraz Onno, zagubiony, zamknięty w sobie filolog, spotykają się
pewnej mroźnej nocy i odtąd stają się nierozłączni. Ich dyskusje są odbiciem
najważniejszych filozoficznych i teologicznych sporów, a oni sami –
mądrzejszymi o doświadczenia półwiecza braćmi bohaterów Czarodziejskiej góry
Tomasza Manna. Obaj stają się uczestnikami rozgrywki tajemniczych sił i obaj
ulegają urokowi tej samej kobiety. Kiedy rodzi się dziecko o niezwykłych
zdolnościach, nie wiadomo, który z przyjaciół jest jego ojcem. Właśnie temu
chłopcu jeden z aniołów powierzy niezwykłą misję: dostarczenie tablic z
dziesięciorgiem przykazań z powrotem do nieba. Wspaniała, wielowątkowa opowieść
o miłości, przyjaźni i zdradzie, o zmorach dwudziestego wieku i ludzkiej
naturze, uwikłanej w walkę dobra ze złem.
~*~
Odkrycie
nieba „odkryłam” również przypadkiem. I bardzo się cieszę, że trafiła ona w
moje ręce. Jest to historia niezwykle ciekawa, lecz trudno się ją czyta (a to
za sprawą bardzo dużej ilości opisów). Zaskakuje fabuła, bohaterowie zapadają w
pamięć, a przede wszystkim główną rolę odgrywa w niej niesamowity, trochę
kosmiczny, klimat. Fragmentami po prostu mnie zatykała i wciskała w fotel.
Niezwykle zaskakująca i wydaje mi się, że warta cierpliwości oraz poświęcenia.>>klik<<
5. Dziewczyna z pomarańczami –
Jostein Gaarder (Jacek Santorski & Co, 2004)
„Dziewczyna z
pomarańczami” to piękna opowieść o poszukiwaniu miłości i odwadze, by z
trudnych ścieżek życia wybrać tę właściwą.
Pewnego dnia 15-letni Georg znajduje niezwykły
list, którego nadawcą jest nieżyjący od lat ojciec. W chwili jego śmierci
chłopiec miał zaledwie 4 lata. List przeleżał w dziecięcym wózku, czekając na
chłopca. W liście ojciec opowiada o swojej miłości do tajemniczej Dziewczyny z
Pomarańczami; zadaje pytania o sens życia, gdy śmierć wydaje się nieuchronna.
Inspirowany listem chłopiec usiłuje sprostać pytaniom ojca, przekroczyć granicę
czasu i śmierci. Pomoże mu w tym pisana właśnie książka, której patronuje Dziewczyna
z Pomarańczami.
W znakomitej powieści, nie tylko dla
młodzieży, Jostein Gaarder celuje prosto w serca czytelników i jak zwykle
trafia w samo sedno.
~*~
Jest to ostatnia pozycja z cyklu
„Nieoszlifowane diamenty Dzosefinn”. Po tę pozycję sięgnęłam nieprzypadkowo.
Dowiedziałam się o niej od kogoś znajomego (nie pamiętam dokładnie od kogo) i
ten tytuł długo musiał czekać na swoją kolej. Okazja nadarzyła się dopiero na
początku studiów, kiedy na półce w bibliotece rzuciła mi się ona w oczy. I
oczywiście tą wzruszającą historię pokochałam od samego początku. Po lekturze moja
przyjaciółka znalazła film nakręcony na podstawie książki Gaardera, ale w porównaniu do papierowej wersji, ekranizacja okazała się bardzo słaba.
>>klik<<
Jak napisałam wcześniej, bądź jak sami
zauważyliście (a może i nie, ale czuję się w obowiązku zwrócić na to uwagę)
odnośniki prowadzą do recenzji umieszczonych na portalu LubimyCzytać i szczerze
powiedziawszy wszystkie są dosyć ‘ubogie’ w porównaniu do tego, co znajdujecie
aktualnie na mojej stronie. Może w przyszłości, kiedy powrócę do tych
ukochanych tytułów, to napiszę dłuższe opinie. Na razie muszą Wam starczyć te
skromne zdania.
To tyle, co na dzisiaj przygotowałam. Mam
nadzieję, że chociaż jedna osoba z Was skusi się na jeden z wyżej wymienionych
tytułów. Nie pozostaje mi nic innego jak czekać na Wasz odzew. A może
czytaliście coś z tej listy i macie coś więcej do dodania, bądź nie zgadzacie
się z moim zdaniem?
Nie wiem kiedy pojawi się kolejne zestawienie, w każdym bądź razie mam nadzieję, że do tego czasu uda Wam się
przeczytać coś z mojej listy ulubionych!
Do napisania!