21 maja 2014

GALBRAITH Robert - "Wołanie kukułki"



Robert Galbraith
Wołanie kukułki
(The cuckoo’s calling)

tł. Anna Gralak

Wydawnictwo Dolnośląskie, 2013
s. 451
978-83-271-5073-8
Cena:  39,90 zł

Wyzwania:
+ Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 3,4 cm)
+ 52 książki
+ Z półki

Ocena: 4/10

~*~

Ciało supermodelki Luli Landry zostaje znalezione pod oknem balkonu jej londyńskiej rezydencji. Policja stwierdza samobójstwo, ale brat celebrytki w to nie wierzy, dlatego zatrudnia prywatnego detektywa, Cormorana Strike’a.

Strike jest weteranem wojennym, podczas służby w Afganistanie ucierpiał i fizycznie i psychicznie. Ma kłopoty finansowe i właśnie rozstał się z kobietą swojego życia. Sprawa Luli jest dla niego szansą na odbicie się od dna, ale im bardziej detektyw wikła się w skomplikowany świat wyższych sfer, tym większe grozi mu niebezpieczeństwo.

Wciągająca, elegancka intryga zanurzona w atmosferze Londynu - od spokojnych uliczek Mayfair, przez ciasne bary East Endu, aż po zgiełk Soho - sprawia, że "Wołanie kukułki" jest nadzwyczajną książką.

~*~

Wołanie kukułki długo musiało czekać na swoją kolej… Książka pojawiła się w mojej biblioteczce niespodziewanie i szczerze powiedziawszy nie za bardzo miałam chęci na jej lekturę. Dopiero w kwietniu zebrałam się w sobie i postanowiłam zaznajomić się z nową historią wykreowaną przez stwórczynie Harry’ego Pottera – panią Rowling. Bardzo rzadko sięgam po tego typu literaturę, ale jak już decyduję się na coś konkretnego, to zawsze jest to świadomy i przemyślany wybór. Gdyby więc niespodzianka Grupy Wydawniczej Publicat pewnie dawno bym zapomniała o Wołaniu kukułki.

Wołanie kukułki pokazuje czytelnikowi stopniowy i powolny proces dochodzenia do prawdy. Wynajęty prywatny detektyw – Cormoran Strike ma dowieść, dowiedzieć się co tak naprawdę się stało tej mroźnej, zimowej nocy przy ulicy Mayfair 18. Zadanie nie będzie takie łatwe, nie tylko ze względu na to kim była Lula Landry, ale także na życie prywatne detektywa, które obfituje w różnorakie problemy. W tej sytuacji niezastąpiona oraz nieoceniona staje się tymczasowa sekretarka Strike’a – Robin, dzięki której detektyw powoli doprowadza swoje życie do jako takiego ładu i może skupić się na tym, co naprawdę jest ważne…

Chyba jak większość osób, które zdecydowały się na lekturę niniejszego tytułu nie wiedziały do końca czego mogą się spodziewać. Ja również stanęłam przed takim znakiem zapytania. Z pewnością liczyłam na lekką, zabawną, tajemniczą i wciągającą lekturę. Co otrzymałam? Może zacznę od postaci…

Szczerze powiedziawszy bohaterowie są pierwszym elementem, który mnie rozczarował. Ani nie wzbudzili mojej sympatii, ani nie sprawili, że miałam ochotę ich pozabijać. Zero jakichkolwiek emocji, chociaż Robin i jej organizacja oraz zaangażowanie jest pełne podziwu. Dla mnie postaci okazały się „tylko” bohaterami bez duszy, niekiedy mocno naciągani i mało barwni. Znalazło się także kilka sytuacji, które wywołały na mojej twarzy zdziwienie – nie przez to, że się ich nie spodziewałam, lecz po prostu nie zrozumiałam ich sensu. Podobnie jak postaci, akcja też była niekiedy naciągana, bardzo często miałam wrażenie, że autorka (jak już ustaliliśmy, że książka jest autorstwa pani Rowling) nie do końca wiedziała jak dalej pociągnąć niektóre wątki. W konsekwencji (w moim odczuciu) czytelnik może czuć bezsens i mętlik, czy też chaos w głowie.

Język … kukułki nie jest zły, wręcz jest niezwykle plastyczny i przyjemny w odbiorze. Fabuła okazała się być (jak dla mnie) bardzo rozbudowana, niekiedy nawet za bardzo. Niektóre opisy są niezwykle szczegółowe, można odnieść wrażenie, że przytłaczają one swoją ilością, a akcja wcale nie była taka wciągająca i powalająca, jak zapewnia nas The New York Times, który zamieścił swoje zdanie na okładce książki. Gdyby była taka, jak ją opisują to czytałabym ją trzy dni, a nie prawie CZTERY tygodnie. Niestety Wołanie kukułki po prostu mnie usypiało…

Uważam, że … kukułce wiele brakuje do dobrego kryminału. Mimo pozytywnej aury, która roztacza się nad Cormoranem i Robin to niestety nie rekompensuje ona całej reszty. Zupełnie nie czułam tego niepowtarzalnego klimatu Londynu, na co tak bardzo liczyłam. Jestem zawiedziona i wątpię, czy sięgnę po inne książki detektywistyczne z Cormoranem Strikem w roli głównej. Zastanawiam się także nad tym, czy w ogóle sięgnę po Trafny wybór, który również mam w planach czytelniczych. No nic, powracając do Wołania kukułki – nie polecam, jak i nie odradzam, lecz nic nie stracicie, jak jej nie przeczytacie.

~*~

Umarli mogą mówić jedynie ustami tych, którzy nadal żyją, i za pośrednictwem pozostawionych po sobie śladów. [1]

Jakże łatwo wykorzystać czyjeś skłonności do autodestrukcji, jak łatwo strącić kogoś takiego w niebyt, a potem się odsunąć, wzruszyć ramionami i przyznać, że to nieuchronny skutek chaotycznego, tragicznego życia. [2]

~*~

W serii Cormoran Strike ukazały się:
Wołanie kukułki // Jedwabnik // Żniwa zła

~*~

Za możliwość lektury, dziękuję ślicznie Grupie Wydawniczej Publicat

___
[1] GALBRAITH R.: Wołanie kukułki. Poznań: Wydawnictwo Dolnośląskie 2013, s. 281.
[2] Tamże, s. 376.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...